Słodko mlaszczę

Słodko mlaszczę

Wstrząsają mną głodu dreszcze,
w snach jakieś ciało pieszczę,
och jak,kocham ulewne deszcze,
pięknie będzie nareszcie.

Uwielbiam gąszcze,
zachwycam się miąższem,
zbyt długo poszczę,
więc szybko się moszczę.

Otwieram paszczę
i słodko mlaszczę,
krew głośno chłepczę,
ponoć jesteśmy złowieszcze.

Tyle złego napisali wieszcze
i dalej obsmarowują jeszcze,
ciągle nas chłoszczą,
że jesteśmy istotą gorszą.

Wgryzamy się smacznie,
obserwując bacznie,
czy pęseta nie świszcze,
żeby usunąć nas jak pryszcze.

My bez waszej krwi giniemy
dzięki niej tylko żyjemy,
teraz trawką zaszeleszczę,
przecież jestem kleszczem.

Z notatnika koleżanki N

Obrazy,zdjęcia i muzyka z netu.

Bajka o paniusi

Bajka o paniusi
Szła paniusia,piękna blond,
cudna,jak rozkwitły kwiatu pąk,
na jej szyi złoto lśniło,
na które dwóch drabów się skusiło,
zerwali błyszczące cacuszko,
uszkadzając apetyczne uszko,
krew polała się strumykiem,
na to ona niewybrednym językiem,
co tak stoicie jak słupy,
podnieście swe dupy,
łapcie gnoi za frak
i w łeb ich trach,
Na wszystko pracuję z mozołem,
żebym teraz okradały mnie gnoje.
Niech się pani nie denerwuje,
a czym szanowna dama się zajmuje?
Jestem osobą bardzo wpływową,
a nie jakąś dojną krową,
ależ hola,hola, tu są dzieci,
pani nam tu język śmieci,
nie będzie mnie żadna małpa pouczać,
i języka ojczystego douczać,
znakomite mam wykształcenie,
a wy co,zwykłe lenie.
Teraz to się Stachu na dobre wpienił,
aż z wściekłości na twarzy się zmienił,
ja tę zołzę bardzo dobrze znam,
miałem z tą zarazą wielki kram,
babsko, pomimo ludzkiego płaczu,
nic nie załatwia bez haraczu,
teraz leć ze skargą na złodziei,
jak oni ograbić cię śmieli,
Kiedy sama od innych wymuszałaś,
to się nikogo nie bałaś,
a gdy zostałaś sama okradziona,
drzesz gębę jak szalona,
oni okradli ciebie,a ty nas,
może nadszedł rozrachunku czas.
Nim innemu zrobisz coś niemiłego,
pomyśl jakbyś się poczuł w roli jego.

Z notatnika koleżanki N

 

Obrazy,zdjęcia i muzyka z netu.

Taka jestem rogacizna

Taka jestem rogacizna

Ktoś mnie zainspirował
i swej wątpliwości poinformował,
że się nie przedstawiłam,
więc niektóre swe ułomności tu wymieniłam.
Moje imeno na akcie,
dano mi po fakcie,
pierwszego rozdarcia gęby,
jeszcze nie uzbrojonej w zęby,
to Anna,Alicja,
ślepa amunicja,
strzelająca tu i tam,
w tym wielki ubaw mam,
innymi słowy ala, anka,
zwyczajna grafomanka,
a tak poważnie to dzikuska,
która w absurdach się pluska
uwielbiająca wolność wypowiedzi
i to jest to co we mnie siedzi,
może być to i zgnilizna,
ale cóż,jestem taka rogacizna,
kochająca świat wszelaki,
myszy,koty i ptaki,
drąca papę na całokształt złego,
czyli kawał diabła wcielonego,
nie dająca się niczym spętać,
a upartość ma niepojęta,
doprowadzająca otoczenie do szału,
nie mająca życiowego umiaru,
w słowach niezbyt powściągliwa,
do zabawy zbyt żarliwa,
czyli samo zło,
lecz wisi mi to,
dopóki sama siebie toleruję,
to i w swych wadach gustuję.

Zzu 21 czerwiec 2016 r

Obrazy,zdjęcia i muzyka z netu.

Nie obżeraj się

Nie obżeraj się

Zdradził mnie i oszukał,
teraz znowu do mego serca puka,
wrócić by chciał bo tamta,
nie była uczucia warta,
teraz dopiero to rozumie,
tłumaczy się jak umie.
Kochany wybrałeś inny cud,
smakował ci słodszy miód,
teraz nie narzekaj
i do niej uciekaj.
Nie mam zamiaru ponownie smakować,
co inny próbował kosztować,
potrawa już przetrawiona
i nasza uczta skończona.
Na przyszłość pomyśl kochany,
jakimi rarytasami się zajadamy.
Delektuj się pomału ,
żebyś nie dostał zawału,
zbytnie obżeranie,
czasem w gardle ością stanie.

Z notatnika koleżanki N

Obrazy,zdjęcia i muzyka z netu.

Karuzela hipstera i menela

Karuzela hipstera i menela

Tak coś z wieczora,
przyszła rozrywki pora,
pomyślałam i zrobiłam,
na disco się wypuściłam,
słodko było na początku,
jak to przy piątku,
parę drinków poleciało
towarzycho się bujało,
nagle nie wiadomo skąd,
paru hipsterów zrobiło swąd,
bo to niby z jakiej paki,
pojawiły się te cudaki,
rozległ się na sali śmiech,
po diabła tu oni,ech
jeden zbyt mocno podpity,
wulgarnie bluzgnął do ich kobity,
sprawa zaczynała być ostra,
ino jeden ząb mu się ostał,
a że jego kompani
w mściwości byli skąpani,
usłyszeliśmy świst kul,
u dwóch znaleziono parę dziur,
na szczęście były to ślepaki,
mundurowi zapobiegli większej draki,
tak to ciuchy hipstera,
wnerwiły zwykłego menela.
Hipstera i menela,
połączyła emocji karuzela.

Z notatnika koleżanki N

Audyt

Audyt

Postanowiłam  audyt mężowi przeprowadzić,
aby go na ziemię sprowadzić,
że nie jest taki wspaniały,
a często wielce niedoskonały.
Od czego by tu zacząć analizę,
moment,tylko coś przegryzę.
Już wiem,zacznę od aparycji,
na jego braki brak definicji,
zapasło mi się dziadzisko,
i to jeszcze nie wszystko,
piwskiem podlewa się wieczorami,
miast zajmować się bachorami,
przechlewa te moje srebrniaki
i w uzębieniu ma duże braki.
Drze gębę od wieczora do ranka,
że kiepska ze mnie żona i kochanka,
a sam co,jurny też nie bywa,
tylko mnie cięgiem dosrywa,
sam raz do roku w sypialni się budzi,
i migiem zaraz się studzi
i że to moja tylko wina,
gdyż przypominam mu pingwina,
mało że zimna i nie ruchawa,
na dodatek jeszcze starawa.
Leniwe to moje chłopisko
i to jeszcze nie wszystko,
chrapie i przeklina
i wali mu się łysina,
nie wspominam o sedesowej klapie,
że beka i po jajcach się drapie.
Audyt szybko sobie podsumowałam
jak ja z tym chłopem wytrzymałam???

Zzu 16 maj 2016 r

Nadeszły takie czasy

Nadeszły takie czasy

Nadeszły takie tragi-komiczne czasy,
politycy cofnęli się do przedszkolnej klasy,
bazarowe przekupy to ich znajome,
w tej samej gwarze usadowione,
zaczęli od przeciwnika podsłuchiwania,
potem ich obmawiania i plotkowania,
że proszę państwa,ten czy ów,
za Piasta nie był taki zuch,
bo to był donosiciel i zdrajca,
podrzucał innym śmierdzące jajca,
jeden poucza drugiego,
niby dla dobra tamtego.
dyskutują na „wysokim” poziomie
i wszyscy w podobnym tonie,
że tam coś,ktoś na drugiego rzekł,
panie każdy,by sie na to wściekł
i zaczyna się hałaśliwa rozróba,
komu więcej przywalić się uda,
lecą wzajemnymi pomówieniami,
mniejszymi lub większymi epitetami,
na dodatek kłamstwo goni kłamstwem,
nie brzydzą się najpodlejszym łgarstem,
wyszukują sobie intelektualne potknięcia,
sami dyrdymały pletą bez zająknięcia,
podpuchy i prowokacje,
różne zaczepne akcje,
rząd swoje,opozycja swoje,
ubrani w wojenne zbroje,
a dziennikarzom to rękę,
bo ułatwiają im twórcza udrękę,
w wywiadach brak jakiejkolwiek treści,
są ino baśniowe opowieści.
Tylko naród ma swoje problemy
długo nie pozostanie niemy,
wrzaśnie gromkim głosem,
zastanówcie się nad państwa losem,
porzućcie dziecinne swary,
bo nie unikniecie kary,
zrzućcie szczeniackie porcięta,
naród to nie głupie cielęta,
czas porzucić infantylną lingwistykę,
a zacząć poważną merytorykę.
Czy można bezkarnie naród obrażać
i  za głupców uważać?

Z notatnika koleżanki N