Metamorfoza

Metamorfoza

Patrzę w lustro i cóż,
jakąś pokrakę widzę i już,
urodą zbytnio nie grzeszę,
więc sztucznie ją wykrzeszę,
koncept naprawy już mam,
teraz wprowadzę swój plan,
zacznę od likwidacji tłuszczyku,
zniknie po lipolizowym zastrzyku,
biuścik mały jak kropeczka,
mnie marzy się czwóreczka,
zaraz będzie po problemie,
implantem na większy zamienię,
figurę jakoś tam ukształtowałam,
teraz do reszty się dobrałam,
botoksem usta wypełniłam,
makijaż permanentny nałożyłam,
jeszcze fryzjer i na włosy kolor,
od razu widać urody polor,
ostatni na taśmę rzut ,
stylista i super but,
zapomniałam,że zapachu kroplę dodałam,
teraz ze szczęścia aż oszalałam,
z pokraki zmieniłam się w motyla ,
już nie mam dawnego babsztyla,
ponoć praca nad sobą popłaca,
czupryną pokryje się nawet glaca.

Z notatnika koleżanki N

Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.

Doping

Doping

Na fotografii sprzed lat,
patrzę na siebie sama,
upłynął czasu szmat,
a tu jakaś drama.

Widzę dziewczę o dużym wdzięku,
z uśmiechem na ustach,
a teraz oczy pełne lęku
i figura bardziej tłusta.

Wcześniej biuścik jak marzenie,
buźka bez skazy,talia idealna,
teraz pod oczami obrzęki i cienie,
figura pokraczna , karykaturalna.

Ona minęłaby obojętnie mnie w tłumie,
nie rozpoznając siebie po latach,
jej umysł pojąć nie umie,
co to młodości utrata.

Może z krytyką lekko przesadziłam,
by się do pracy zdopingować,
choć dzieciństwo dawno zgubiłam,
mam jeszcze o co powojować.

Z notatnika koleżanki N

Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.

Plagi wszelakie

Plagi wszelakie

Bida z nędzą balowała,
klapa pecha obtańcowywała.
Zazdrosny pan krach,
pana pecha w łeb bach,
w tym klops i kaszana,
a pana pecha przegrana,
gdyż klapa rozoochocona,
wskoczyła w kracha ramiona,
na to wkroczył kram ,
robiąc wokół głośno bam,
na klapę też miał ochotę
by zawalczyć o jej cnotę.
Powstał niebywały pasztet,
szkopuł zdarł mu ze łba kaszkiet,
a klęska kopnęła w udo,
skończ durniu z ułudą,
będę teraz całkiem szczera,
ona ma cię za frajera,
przy twym niefarcie,
znikasz już na starcie,
lecz przy pechu też obsuwa
i nic kochana ci się nie uda,
a fatum świdrująco zapiszczało,
że wszystkich podpuszczało,
jak uwierzysz w plagi egipskie,
to spełnią się one wszystkie.

Z notatnika koleżanki N

Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.

Emeryt plus

Emeryt plus

Problem seniorów trza rozwikłać,
żeby pod dywan sprawy nie kitrać,
by nam potem nie wmawiali,
żeśmy wapniaków olali.
Każda rodzinka w pięćset plusie,
dostanie emeryta w bonusie,
będzie teraz utrzymywać staruszka,
karmić,leczyć i kłaść do łóżka.
Suweren wściekle zachwycony,
czasem z lekka podchmielony,
gdyż trudno o trzeźwym spojrzeniu,
przypatrywać się bidaka cierpieniu,
bo szpital go totalnie olewa,
że chorować mu się zachciewa,
przecież jest tylko balastem,
zeschłym,starym ciastem,
problemem społecznym jak cholera,
otoczeniu tylko doskwiera.
Żeby zagłaskać przywódcze sumienia,
góra doda kasy do ich karmienia,
więc w ramach rekompensaty,
dostaną 10 złotych,podzielone na raty,
kiedy będą z sensem nimi gospodarzyć,
mogą o lepszym życiu pomarzyć,
kto dostanie emeryta plus,
poczuje finansowy luz,
stanie się rekinem finansjery
tylko czy ktoś uwierzy w takie bajery?
Bajery często stają się realizmem,
wmawiane nam ze spokojem i cynizmem.

Z notatnika koleżanki N

Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.

Epitafium grzesznicy

Epitafium grzesznicy

Kiedyś życie swe dopnę
i w kalendarz kopnę,
sama epitafium napiszę,
już je w uszach słyszę,
że to był kawał megiery,
dobrze,że nastąpił kres cholery.

Parę czortów weń siedziało,
w różne kierunki nią szarpało,
jeden w grafomaństwo leciał,
drugi w palecie barwy mieszał,
trzeci w dźwiękach się wiercił,
czwarty filmikami nęcił,
następni też głupotami kusili,
wielki galimatias we łbie robili,
a po łyku likworu procentowego,
szalały diabliska na całego.
Śpiewały w stylu Picassa,
że racja musi być nasza,
a żaden Rejtan nie pomoże,
kiedy dźwiękami malują zorze,
nęcił też Podkowińskiego szał,
kiedy wabiła bliskość ciał,
W zaufaniu powiem wam,
iż Lucyfer udzielał się sam.
Archanieli diablo się wpieklili,
piekielny kocioł zrobili,
zacisnęli świetlistą dłoń,
porywając w wieczną toń.

Teraz nastanie równowaga,
spokój , cisza i powaga.

Z notatnika koleżanki N

Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.

Czarcie polowanie

Czarcie polowanie

Blond kobitka powiedziała,
że pod lasem czorta widziała,
by pozbyć się bisurmana,
trza wyrżnąć drzewa do rana,
wtedy zniknie ladaco,
z radości wierni poskaczą,
lecz on pognał na sądowe korytarze,
nie pomogły żadne brewiarze,
trza go stamtąd wykurzyć,
więc sądownictwo czas wyburzyć,
migiem pomknął w kierunku armii,
przyuważyli go żandarmi,
sztab dokładnie przenicowali,
lecz kaduka nie dorwali,
a złośliwiec walczył dzielnie,
postanowił zaszyć się w sejmie,
bo w podobnych do niego tłumie,
wielu go na mur zrozumie,
sejmu nikt nie rozwali ,
wtedy diabli by im pokazali.

Z notatnika koleżanki N

Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.

 

Wybrańcy narodu

Wybrańcy narodu

Pora wyboru przedstawiciela,
naród go sobie sam wybiera,
by rządziła nim tylko jedna przesłanka,
czyli nie zapominał o swych obiecankach.
Suweren obrał już delikwenta,
z tym momentem,on owych cacanek nie pamięta,
a jak jeszcze wskoczy w rządowe ławy,
ma natychmiast łeb nie od parady.
Daje swe pseudo mądre wywody
i z kolegami idzie w zawody,
bo po przekroczeniu progów sejmowych,
wlewają tam pewnie olej do głowy.
Zna się na każdym temacie
i nie podskoczysz mu bracie,
wypowiada się jedynie arbitralnie,
gdyż oponent nie zna kwestii totalnie.
Wyborcę traktuje jak bezmózgowca,
bez pomyślunku , miłośnika browca.
Realizm wybrańca na łopatkach leży,
jemu wszystko kurna się należy.
Naród swym delegatem zniesmaczony,
skreśla ze swej listy wkurzony.
Opuszczając na zawsze sejmowe progi,
wyimaginowane ego spada do podłogi,
nikt prawie o nic nie pyta,
kończy się jego rola wyśmienita.
Wyedukowany był w każdym wątku,
teraz biega i szuka rozsądku.
w racjonalizm leci na łeb na szyję,
tak bywa,gdy zbyt długo w chmurach się żyje.

Z pamiętnika koleżanki N

Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.

Pani Hanka

Pani Hanka

Proszę szanownej pani,to nie uchodzi,
żeby tak ubranym chodzić.
Widziała pani,tą spod ósemki,
sweterek ma taki cienki.
Wszystko widać jak na dłoni,
młodości swojej nie dogoni.
Jakieś porobiła sobie lasery,
nikt nie nabierze się na jej bajery.
Kto to wszystko finansuje,
jej stary na bezrobociu ponoć bryluje.
A ta wredna jej koleżanka,
co to kiecę ma przed kolanka,
żeby choć miała ładne uda,
ale ona zwyczajnie,baba gruba.
Będę z panią szczera,
znowu ma jakiegoś frajera,
mówią,że ma męża,dzieci i kota,
ten chłop pewnie jakiś idiota,
wziąłby babę za poszycie,
zaraz,zachowywałaby się należycie.
Pani Haniu, podzielam pani zdanie,
to jakieś podejrzane panie,
po nocach gdzieś się szlajają,
całkiem wstydu dziwki nie mają.
Sama pani teraz widzi,
żadna swego zachowania się nie wstydzi.
Tylko gorszą nasze dzieci,
miast wzorem tutaj świecić.
Kochana, taka nic nie rozumie,
ona tylko puszczać się umie.

A o zmroku pani Hanka,
popyla cichcem do kochanka,
przed światem udaje anioła,
w niedzielę,migiem do kościoła,
zarzucić nic,nie może jej nikt,
odwiedziny u znajomego,to nie wstyd.
Trzeba pocieszyć innych w samotności,
pretensji nikt nie winien rościć.

Nie widzi na swym nosie wielkiej kurzajki,
ale o znajomych opowiada bajki,
innych obsmarować bardzo lubi,
swe wady po drodze jakoś gubi.

Zzu 20 marzec 2017 r

Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.

Pijana życiem

 

 

Pijana życiem

Od wieczora aż do rana,
nakręcona i szalona,
jakbym była zakochana,
dziwnie oszołomiona.

Może,to jednak prawda,
może strzała drasnęła,
a może nieprawda,
tylko wiosną się zachłysnęłam.

To czy ćmo jest powodem,
stan to zachwycający,
wyrażam pełną zgodę,
na ów czar fascynujący.

Mało tego,pragnę by trwał,
wprowadzał dalej zamęt,
w głowie tango grał,
unosił na firmament.

Kołysał w obłokach,
rozpalał ogniki radości,
topił w swych widokach,
ukazując smak błogości.

Pijana życiem ,
kręcę się w zachwycie,
skaczę w niebo radośnie
serce bije coraz głośniej.

Z notatnika koleżanki N

Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.

Me imię to …

Me imię to ..

Proszę szanownego pana,
jestem w płatki kwiatów ubrana,
na ramionach płaszczyk zielony,
z mchów i traw ułożony,
z liściem rabarbaru w dłoni,
od deszczu , on mnie chroni,
budzę do życia pąki i kwiaty,
arsenał kolorów mam przebogaty,
rozsiewam zapachów gamę,
w sercach wprowadzam zamęt,
me imię to wiosna,
radość i nadzieję przyniosłam.

Zzu 16 luty 2017 r

Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.