Plagi wszelakie

Plagi wszelakie

Bida z nędzą balowała,
klapa pecha obtańcowywała.
Zazdrosny pan krach,
pana pecha w łeb bach,
w tym klops i kaszana,
a pana pecha przegrana,
gdyż klapa rozoochocona,
wskoczyła w kracha ramiona,
na to wkroczył kram ,
robiąc wokół głośno bam,
na klapę też miał ochotę
by zawalczyć o jej cnotę.
Powstał niebywały pasztet,
szkopuł zdarł mu ze łba kaszkiet,
a klęska kopnęła w udo,
skończ durniu z ułudą,
będę teraz całkiem szczera,
ona ma cię za frajera,
przy twym niefarcie,
znikasz już na starcie,
lecz przy pechu też obsuwa
i nic kochana ci się nie uda,
a fatum świdrująco zapiszczało,
że wszystkich podpuszczało,
jak uwierzysz w plagi egipskie,
to spełnią się one wszystkie.

Z notatnika koleżanki N

Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.