Tanga żar

Tanga żar

Coś koło północy to było,
niebo na nich się zwaliło,
porwał tanga czar,
spalał pożądania żar,
w tanecznym amoku,
dorównywali sobie kroku,
krew i mózg się gotowały,
erotyczny odlot zapowiadały,
zapomnieli o bożym świecie,
sumienie ich nie gniecie,
w dźwiękach para zatopiona,
a tu jej mąż i jego żona,
patrzą na nich osłupieni,
że publicznie zostali zdradzeni,
tak nie wypada, nie należy,
niektórym z oburzenia włos się jeży,
oni nie myślą pokutować,
oni chcą grzech reanimować.
Czasem tango tak porywa,
iż mamy potem nieoczekiwane żniwa.

Z notatnika koleżanki N

Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.

Możliwość komentowania jest wyłączona.