Zagrodowe porządki

Zagrodowe porządki

W naszej spokojnej zagrodzie,
grupka kóz wściekle się bodzie,
koza Zocha,
strzela focha,
bo inna koza twierdzi o niej,
że jest drań i złodziej,
kradnie kozie życiorysy
ujawnił to cap łysy,
podszywa się pod Krychy zasługi,
bo uwielbia rozróby,
do tego mściwa to diablica,
każde zrobione świństwo ją zachwyca.
Koza Maryla uważająca się za coś lepszego,
gnoi niewybrednymi słowami oponenta swego,
oskarża biedaka o zło całego świata,
sama aureolą niewinności się oplata,
Józek stary cap łaciaty,
twierdzi,że uwielbia kwiaty,
tylko że mała ruda kózka,
podpatrzyła łaciatego Józka,
jak z furią je deptał,
przekleństwa pod nosem szeptał,
że zniszczy owe pachnidła,
bo mu spokojna łąka zbrzydła,
wprowadzi w zagrodzie swoje zasady,
nie pomogą innych kóz tyrady,
będzie tak jak on uważa
i swoje dyrdymały w czyn wdraża.
Przy pomocy rogów część kóz sobie podporządkował,
a z innymi nie będzie dyskutował,
bo zagna je do narożnika
i wywali z koziego chlewika,
a dyspozycyjnych wynagrodzi,
trudy siankiem im osłodzi,
a gdyby robili swary,
naśle psy na cwaniary.
Tak się  bodli i kopali,
że gospodarza zdenerwowali,
na samochód je zapakował
i do rzeźni wyekspediował.

Z notatnika koleżanki N