Bajka o prawdzie

Bajka o prawdzie

Wielu się o nią bije,
na słowa i na kije,
tłuką siebie bez pardonu,
nawet do biedaczki zgonu.
Jeden z dość długim nosem,
potwierdza twardo za bossem,
iż on tylko prawdę zna,
jego jest ta najprawdziwsza
innej właściwie nie było wcale,
bo to był jakiś dziki balet,
drugi z włosem sfalowanym,
twierdzi tamci to barany,
trzeci co to włosów mu brakuje,
na poprzedników pomstuje,
a prawda z bólu skrzeczy,
oni nie znają się na rzeczy.
Jedna paniusia też głos zabrała
i cienkim głosikiem zapiszczała,
panowie wszyscy kłamiecie,
i dobrze o tym wiecie,
robicie to dla poklasku,
by pogrzać się w chwilowym blasku,
fakt to niezaprzeczalny,
że mój argument jest niepodważalny,
czyli wszyscy racji nie macie,
tylko szopkę tu wyprawiacie,
prawda jest tak oczywista,
a głupoty chrzani ten biuralista,
co on może o prawdzie powiedzieć,
kiedy za fałsz powinien siedzieć.
wszyscy wiedzą jak prawda wygląda,
to zależy,kto o jakich poglądach,
każdy inaczej ją interpretuje,
do swych potrzeb dostosowuje.
a prawda zbolała siadła w kąciku,
przecież ma tylu wojowników,
tylko czemu nikt jej nie widzi,
a tak wielu tylko z niej szydzi.

Z notatnika koleżanki N