Przewrót w Zoo

Przewrót w Zoo

Zwierzęta w Zoo zrobiły naradę.
lew ryknął:kładę wam pod rozwagę,
klatki musimy wszystkie otworzyć,
by na wolności trochę pożyć.
Pantera,brawo;mamy przecież demokrację,
zrobimy starego regulaminu kasację,
wprowadzimy nowe zasady,
zniszczymy stare układy.
Lampart myśli i myśli,
tak,mnie swoboda też się śni,
wszystkie punkty zmienimy
i w innym świecie się obudzimy.
Wszystkie,cicho pisnęła myszka mała,
która ze strachu drżała cała,
ale ja się bardzo boję,
u kotów widzę agresywne nastoje,
powiem też szczerze,
dziwnie zerkają na nas jeże.
Na to kakadu zaskrzeczała,
ona z woliery łba nie będzie wychylała,
bo zimno i niebezpiecznie,
a tutaj jest bajecznie,
anakonda też zbudziła się w terrarium,
czy ktoś mówił o akwarium,
ja się tam nie przeprowadzę,
wam też tego nie radzę
i po co tak głośno wrzeszczycie,
niedźwiedzia obudzicie.
Małpy oszalały z zachwytu,
teraz dorwą się do dobrobytu,
banany żreć będą garściami,
nie przejmują się głupotami,
że one nie rosną tam na drzewach,
tylko gdzieś jechać po nie trzeba.
Lew się obruszył,dość tej paplaniny,
siedzimy tu od godziny,
będzie tak jak zechcę,
trzeba wyjść na powietrze,
słabi niech sobie radzą sami,
przecież nie będziemy płakać nad myszami.
Jak mówili,tak zrobili,
większość zwierząt utrupili,
jedne z głodu wyzdychały,
inne się pozażerały
a i lew też niezadowolony,
wrócił do klatki skruszony,
całkiem inne wizje miałem,
a co innego zastałem.
Tak kończą się przewroty
kiedy niszczy się przyjęte cnoty.

Z notatnika koleżanki N

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.