Świąteczne szaleństwo

Świąteczne szaleństwo

Wir świąteczny nas porywa,
tradycja z rozumem wygrywa,
nadchodzi ten piekielny czas,
wszystko musi być zrobione naraz.
W ruch lecą odkurzacze i wiaderka,
śmiga z płynem mokra ścierka,
pranie,trzepanie i wietrzenie,
na chłopów i moli utrapienie.
chatka na glanc musi być,
wszystko ma się tylko lśnić.
Później nadchodzi prezentów czas,
więc szał zakupowy dopada nas,
za ile kupić co i komu,
problem z tym w każdym domu
i tu zaczynają się dramaty,
spore rodzinne dylematy.
Na dodatek,czy choinka sztuczna,czy żywa,
a karp w folii już dogorywa,
jakoś przeżył nieboraczek,
teraz w wannie cicho płacze,
bo się bidula dusi,
zaraz pewnie się udusi.
Rodzina rozwścieczona,
bo wanna rybskami zawalona,
teraz czas na smażenie i wypieki,
gospodyni ze zmęczenia opadają powieki.
Do zabicia karpia nikt nie jest gotowy,
więc zrobił się problem nowy,
tylko dzięki sąsiadowi,
na czas z wigilią jesteśmy gotowi.
Podczas przedświątecznego chaosu
i w czasie gotowania bigosu,
świat się nie zatrzymuje,
tylko nadal funkcjonuje.
W domu wszyscy skłóceni,
świętami już zmęczeni.
W końcu są,można świętować
i wreszcie się odstresować,
z eleganckim wystrojeniem nie zwlekać
i na pierwszą gwiazdkę można czekać.
Do stołu wszyscy zadowoleni siadają,
potrawy na stół wjeżdżają,
potem nastaje czas wyczekiwany,
gwiazdor puka już do bramy,
wór prezentów ląduje,
dzieciarnia głośno się raduje,
gospodyni nic nie gada,
ze zmęczenia na podłogę pada.
Rodzina wrzeszczy,czemu mamusia nic nie mówiła,
że się zmęczyła……

Z notatnika koleżanki N

Żeby inni mogli świętować,
ktoś musi zdrowo harować,
święta radosne być mają,
a czasem gehenną się stają.

Życzenia Świąt udanych,
w dobrym nastroju skąpanych,
w zdrowiu i z wigorem,
doprawionych humorem,
śle Dzikuska

Polityczne szambo

Polityczne szambo

Niejeden uważa się za mądrzejszego,
nie mając do tego powodu żadnego,
kłamie i oszukuje,
często na innych jadem pluje,
dobro narodu ma na sztandarach,
gdyż taka jest jego wiara,
okopany w swych poglądach,
żadnej prawdy nie wygląda.
Siła dla niego wiele znaczy,
kogo bardziej obsobaczy,
niewiele ma to z dobrem narodu,
ważne,żeby on był do przodu.
społeczeństwo może dogorywać,
byle on mógł ciągle wygrywać,
a biedni Polacy,
mają podane na tacy,
że są politycznym smrodem,
głupawym ludzkim odchodem.
Naród który pozwala grać sobie na nosie,
niech się tapla we własnym sosie,
robi się brudno i coś zalatuje,
i paskudny fetor już się czuje,
a kiedy rozum im się obudzi,
będą w łapach onych nadludzi.
Z politycznego szamba trudno się oczyścić,
cud niebywały musiałby się ziścić.

Zzu 14 grudzień 2015 r

Przewrót w Zoo

Przewrót w Zoo

Zwierzęta w Zoo zrobiły naradę.
lew ryknął:kładę wam pod rozwagę,
klatki musimy wszystkie otworzyć,
by na wolności trochę pożyć.
Pantera,brawo;mamy przecież demokrację,
zrobimy starego regulaminu kasację,
wprowadzimy nowe zasady,
zniszczymy stare układy.
Lampart myśli i myśli,
tak,mnie swoboda też się śni,
wszystkie punkty zmienimy
i w innym świecie się obudzimy.
Wszystkie,cicho pisnęła myszka mała,
która ze strachu drżała cała,
ale ja się bardzo boję,
u kotów widzę agresywne nastoje,
powiem też szczerze,
dziwnie zerkają na nas jeże.
Na to kakadu zaskrzeczała,
ona z woliery łba nie będzie wychylała,
bo zimno i niebezpiecznie,
a tutaj jest bajecznie,
anakonda też zbudziła się w terrarium,
czy ktoś mówił o akwarium,
ja się tam nie przeprowadzę,
wam też tego nie radzę
i po co tak głośno wrzeszczycie,
niedźwiedzia obudzicie.
Małpy oszalały z zachwytu,
teraz dorwą się do dobrobytu,
banany żreć będą garściami,
nie przejmują się głupotami,
że one nie rosną tam na drzewach,
tylko gdzieś jechać po nie trzeba.
Lew się obruszył,dość tej paplaniny,
siedzimy tu od godziny,
będzie tak jak zechcę,
trzeba wyjść na powietrze,
słabi niech sobie radzą sami,
przecież nie będziemy płakać nad myszami.
Jak mówili,tak zrobili,
większość zwierząt utrupili,
jedne z głodu wyzdychały,
inne się pozażerały
a i lew też niezadowolony,
wrócił do klatki skruszony,
całkiem inne wizje miałem,
a co innego zastałem.
Tak kończą się przewroty
kiedy niszczy się przyjęte cnoty.

Z notatnika koleżanki N