Wyznanie

Wyznanie

Do odważnych nie należę,
więc wyznaję na papierze,
że serce me płonie,
pulsują skronie,
z samego rana,
drżą kolana,
na widok waćpana.
Czyżbym była zakochana?
Wiem żeś niecnota,
pisze mysz do kota,
lecz jestem szczera,
miłość nie wybiera.

Z notatnika koleżanki N

Demolka

Demolka

Jeden drugiego nie rozumie,
bo już wielu tego nie umie,
swoje racje artykułujemy,
sensu nawet nie czujemy,
byle nasze było na wierzchu,
od rana,aż do zmierzchu,
w jednym języku rozmawiamy
ale potrzebę tłumacza mamy.
Polak w rozmowie z Polakiem,
siedzi na nim okrakiem
wali swymi głupotami,
niby to argumentami,
polityk w dyskusji z politykiem,
tworzy polemiki dzikie,
że to niby dla dobra ojczyzny,
ponosi wszelkie blizny,
lecz kraj w wyniku ich działania,
ma coraz więcej do naprawiania,
wszyscy z nienawiści się wyrżniemy
i według nas święci pozostaniemy,
kraju z niczego nie naprawimy,
tylko większe rozłamy zostawimy,
przyjdzie nam się na dno stoczyć,
na kogo wtedy będziemy psioczyć,
zdemolujemy sami wszystko
i zniknie nasze mrowisko.

Z notatnika koleżanki N

Manipulacje

Manipulacje

Manipulacje,manipulacje,
pokrętne dyplomacje,
poskręcały narody,
wszyscy lecimy w zawody,
kto ma rację,a kto nie,
kto bardziej upasie się,
nachapie i dorwie do władzy,
a my jesteśmy nadzy,
kręcą nami redaktory,
oszukują prokuratory,
politycy zatonęli we frazesach
pomysłu nie potrafią wykrzesać,
by narody nie waliły się po pyskach
i skończyły się dominacji igrzyska.
Garstka szaleńców i oszołomów,
chce zrobić szambo z naszego domu,
my dalej w manipulacjach się topimy,
żadnej prawdy nie ujrzymy,
choć nas miliony i miliardy,
nie umiemy zniszczyć tej pogardy,
musimy się szybko zjednoczyć
i batalię kanaliom wytoczyć,
inaczej się sterroryzujemy,
krwią świat zalejemy,
ziemię całą unicestwimy,
gruzy po sobie zostawimy.

Zzu 16 listopad 2015 r

Obłuda

Obłuda

My wzory cnót wszelakich,
oni wad i to jeszcze jakich,
ale naprawdę to jesteśmy zgniłki,
lubimy obrabiać innym tyłki,
puknij się w łeb człowieku,
nienawiść masz nawet w oddechu,
wątroba ci gnije,
że innemu lepiej się żyje,
zazdrościsz mu wszystkiego,
bo nie wiadomo jak doszedł do tego,
nakradł lub ma jakieś koneksje,
i na sto procent protekcje,
doprowadziły go do sukcesu,
więc trza gnojka nauczyć moresu,
opluć,oczernić zmieszać z błotem,
że to leń,debil i impotent,
potem pognać szybko do kościoła,
obowiązek uczciwego człowieka tam woła,
przecież my tolerancyjni jak cholera
a zazdrość  nawet się o nas nie ociera,
idealni jesteśmy i cacy,
a źli to tamci rodacy,
nigdy nawet nie pojmiemy,
że w obłudzie sami toniemy
wciągnęło nas szambo samozadowolenia,
że nie widzimy ile innym zadajemy cierpienia.

Z notatnika koleżanki N

Od dnia tralala …

W dniu obiecuje ci twa córunia,
jej serce należy do tatunia,

 a nocą do tygrysa mego,
wtedy robimy dym na całego

ale gdybyś mnie zawiódł aniele,
to trup gęsto się pościele.


Randka

Randka

Na randkę się wybieram,
migiem szafę otwieram,
a tam nawet ciuchów dość,
może pomoże mi wybrać ktoś,
czy to z owym pasuje,
czy figury nie psuje,
czy włożyć spódniczkę,czy spodnie,
czy sportowo,czy modnie,
już wiem,już się ubieram,
a tu spódnica trach,się rozdziera,
na siłę w nią się wpakowałam,
po diabła tyle się obżerałam,
jak tu teraz mam iść,
chce mi się głośno wyć,
mam wszystkiego dość,
opanowuje mnie złość
na dobitkę torebka jaka,
o ja biedna taka,
jeszcze buciki i fryzura,
żeby nie wyjść na paszczura,
tak długo się stroiłam,
ze trzy godziny się spóźniłam.
On poszedł zniecierpliwiony,
pewnie wściekły i wkurzony,
teraz leżę i ryczę
i wpycham w siebie słodycze.
Gdybym była w ciuchy biedna,
wisiała by suknia jedna,
a tak mam trudne wybory,
żeby podkreślić swe walory.

Z notatnika koleżanki N