Znowu go złapałam

Złapałam doła

Złapałam parszywego doła,
ale po wielu mozołach
wzięłam się w kupę,
ogarnęłam chałupę
wściekłość wygoniłam,
chandrę pogoniłam,
makijaż strzeliłam,
fryz ułożyłam,
skropiłam się perfumą
w lustro spojrzałam z dumą.
Wrzuciłam na grzbiet ciuch,
wstąpił we mnie inny duch,
jeszcze kawusi łyk
i humor lepszy w mig.
Już lecieć miałam podbijać świat
kiedy w łapy mi ciekawy film wpadł,
miałam zacząć oglądanie,
gdy poderwało mnie psie szczekanie,
kurtka na ramiona w mig
i z psiakiem na spacerek śmig,
po powrocie dopadło zmęczenie
i rozumu otrzeźwienie,
a że to noc już była,
więc mnie szybko uśpiła.
Rankiem wstałam jak nowa,
do odważnych wyzwań gotowa.
Czasem potrzeba głowy  przewietrzenia,
aby doznać  duchowego ozdrowienia.

Zzu 14 październik 2014 r

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.