Oj,Boreaszu

Oj,Boreaszu

Wiatr świszcze wokoło,
robi się mniej wesoło,
drzewa zmusza do pokory,
do dalszych szaleństw skory.
Gałęzie hołd mu oddają
i do ziemi się kłaniają,
on dalej niezadowolony,
szarpie ich korony,
gałęzie im wyrywa
i dalej sobie pogrywa,
na dobre się rozhulał,
taki z niego spryciula.
Zaczął całe drzewa łamać,
bo nie chciały mu się kłaniać.
Hołdów mu ciągle mało,
więc dachów mu się zachciało.
Po kolei wszystkie zrywał
i dalej by się naigrywał,
w gniewie dwoił się i troił,
ale zmęczony się uspokoił,
Zeus już mu palcem grozi,
iż bogowi tak nie uchodzi,
więc Boreasz poszedł spać
i uspokojona wichrowa brać.
Oj,Boreaszu,już nie rozrabiaj
i ludziom krzywdy nie sprawiaj.

ZZu 14 czerwiec 2014 r

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.