Tydzień…

Tydzień….

 

Poniedziałek to dzień szary,bury,
nastrój w ów dzień,ma mało który,
więc trza łapnąć troszkę humorku,
aby jakoś wytrwać do wtorku.
Wtorek to z problemami worek,
przetrwasz go włączając motorek,
trzeba wiele ducha pogody,
aby jakoś przeżyć do środy,
a w środę patrzysz z nadzieją,
że te dni jakoś topnieją,
potem czwartek też przeleci
i do piątku czas jakoś zleci,
no,a w piątek to już plany mamy,
bo za godzin parę weekend zaczynamy.
Błogie lenistwo,albo balanga,
wolność zupełna i nie co gamgać.
weekendowa sobota i niedziela,
to nasz czas spokoju lub wesela.
W niedzielę wieczorkiem nastrój dołuje,
bo już poniedziałek za plecami czujesz.
Tak to dni tygodnia umykają,
w metryce coraz więcej lat dokładają,
ale spoko,bez nerwacji ,
niedługo nastanie czas wakacji.

 

Zzu 4 luty 2013 r

Nie jest grzechem witać tydzień z uśmiechem, a walorem kiedy jeszcze z dużym humorem

Obrazy,zdjęcia i muzyka z netu.