Harce….

Harce…

Dopadła mnie istotka mała
i całego dokładnie schrupała.
Wsunęła swoje małe łapki
w zakamarki mojej nogawki.
Bezczelnie posuwała się dalej,
choć ja ostrzegałem ,nie szalej.
Wwierciła się sprytnie w spodenki,
potem słychać już było tylko jęki.
Rozogniona i bardzo spragniona,
w szalonej zaborczości utopiona.
Wszystkie moje soki chciałaby spić
i nie pozwoliła w spokoju być.
Doprowadzała mnie do szału
i dalej podgryzała pomału.
Postanowiła opanować mnie całego
i zabrać do swojego raju szalonego.
Cały przez nią dokładnie naruszony,
i z szaleństwa ogniście czerwony.
Dłużej nie wytrzymałem tego,
i dałem jej klapsa solidnego.
Tak się skończyły harce komarzycy,
wściekle bzykającej diablicy .

ZZu 19 lipiec 2011 r

Obrazy,zdjęcia i muzyka z netu.